menu_bookPrzewodniki

Jak przejąć stronę internetową po poprzednim wykonawcy — checklista dostępów

calendar_today20 sierpnia 2026schedule10 min czytaniapersonMarcin Ruszkiewicz
  • domain

    Zacznij od domeny — reszta jest odwracalna

    Stronę da się odtworzyć z kopii albo zbudować od nowa. Domeny, której nie jesteś abonentem, nie odzyskasz ani telefonem, ani dobrą wolą. Zanim zaczniesz jakiekolwiek rozmowy o przekazaniu czegokolwiek, sprawdź w wyszukiwarce WHOIS na dns.pl, na kogo Twoja domena jest zarejestrowana.

  • vpn_key

    Cztery komplety dostępów, nie jeden

    Domena u rejestratora, hosting z FTP i bazą danych, panel CMS oraz konta Google (Search Console, GA4, wizytówka). To cztery osobne usługi z osobnymi loginami. Konto administratora w WordPressie nie daje żadnej kontroli nad pozostałą trójką — a właśnie tam siedzi realne ryzyko.

  • gavel

    Bez umowy na papierze masz licencję, nie własność

    Art. 53 ustawy o prawie autorskim: umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności. Jeśli ustalenia z wykonawcą były wyłącznie w mailach, zgodnie z art. 65 przyjmuje się, że twórca udzielił Ci jedynie licencji na korzystanie z projektu.

  • warning

    Nie ruszaj kodu, zanim odzyskasz dostępy i kopię

    Najczęstszy błąd: firma zleca nowemu wykonawcy poprawki, zanim ktokolwiek ma panel hostingu i działającą kopię zapasową. Każda zmiana staje się wtedy eksperymentem na żywym organizmie, którego nie da się cofnąć.

30 dni

tyle domena .pl pozostaje w stanie BLOCKED po zakończeniu okresu rozliczeniowego — to całe okno na odnowienie lub transfer (NASK wydłużył ten okres z 15 dni w 2015 r.)

5 dni

minimalny czas od rejestracji lub poprzedniego transferu, zanim obsługę domeny .pl można przenieść do innego rejestratora (procedura NASK)

forma pisemna

pod rygorem nieważności — tylko w tej formie przechodzą na Ciebie autorskie prawa majątkowe do strony (art. 53 ustawy o prawie autorskim)

1 minuta

tyle zajmuje sprawdzenie w WHOIS na dns.pl, kto jest abonentem Twojej domeny — zrób to, zanim wyślesz pierwszego maila do wykonawcy

Kto jest abonentem domeny — to jedno pytanie rozstrzyga całą resztę

Abonent nazwy domeny to w rozumieniu regulaminu NASK podmiot, który jest stroną umowy z rejestrem. Nie właściciel firmy, nie osoba płacąca faktury, nie ta, której strona wyświetla się pod adresem — tylko podmiot wpisany w rejestrze. Jeśli w tym polu jest nazwa agencji albo nazwisko freelancera, formalnie to oni decydują, gdzie kieruje Twój adres, i mogą przestać go odnawiać.

Sprawdzenie zajmuje minutę: wyszukiwarka WHOIS na dns.pl, wpisujesz swoją domenę. Dane firm są tam widoczne wprost. Jeżeli abonentem jest osoba fizyczna, jej dane są chronione i zobaczysz głównie rejestratora oraz daty — wtedy właściwą drogą jest zapytanie u rejestratora, u którego domena jest utrzymywana.

Z tego sprawdzenia wychodzą trzy scenariusze. Pierwszy: abonentem jest Twoja firma — jesteś w komfortowej sytuacji, potrzebujesz tylko dostępu do panelu rejestratora i ewentualnie transferu. Drugi: abonentem jest wykonawca — zanim zaczniesz rozmowy o czymkolwiek innym, negocjujesz zmianę abonenta, bo to jedyny element, którego nie da się obejść technicznie. Trzeci, najgorszy: abonentem jest firma, która już nie istnieje, albo osoba, z którą nie ma kontaktu — wtedy liczysz się z tym, że przy najbliższym końcu okresu rozliczeniowego domena po prostu zgaśnie.

Adres e-mail w rejestrze jest ważniejszy, niż się wydaje

Przy transferze domeny .pl NASK wysyła link autoryzacyjny na adres e-mail abonenta zapisany w rejestrze. Jeśli jest tam nieaktualna skrzynka — dawnego pracownika, byłego wykonawcy, wygasłej domeny — transfer utknie na etapie, którego nie da się ominąć. Sprawdź i zaktualizuj ten adres, zanim będzie potrzebny.

Checklista: cztery komplety dostępów, które musisz mieć

Zdanie „mam dostęp do strony" nie znaczy nic konkretnego. Poniższa tabela rozbija to na cztery obszary i — co ważniejsze — na dowód, że dostęp jest realny, a nie deklarowany.

ObszarCo konkretnie musisz dostaćJak sprawdzisz, że naprawdę to masz
DomenaLogin do panelu rejestratora (home.pl, OVH, cyberFolks, nazwa.pl…), status abonenta na Twoją firmę, kod authinfo jeśli planujesz transferLogujesz się sam i widzisz rekordy DNS oraz datę odnowienia
HostingPanel serwera (cPanel/DirectAdmin), konto FTP/SFTP, dostęp do bazy MySQL, konfiguracja poczty i lista skrzynekPobierasz pełną kopię plików i zrzut bazy na swój dysk
CMSWłasne konto o roli administratora, na Twój firmowy adres e-mail — nie współdzielone „admin"Zmieniasz sobie hasło i widzisz listę wszystkich użytkowników
Konta GoogleSearch Console (status właściciela), GA4 (rola administratora), wizytówka Google, Tag Manager, ewentualnie Google AdsW każdym z nich możesz dodać i usunąć innego użytkownika
ResztaLicencje motywu i wtyczek premium, repozytorium kodu, konta w usługach zewnętrznych (bramka płatności, newsletter, system rezerwacji)Masz numery licencji i faktury wystawione na swoją firmę

Domena: transfer działa na kodzie authinfo, nie na dobrej woli

Przeniesienie obsługi domeny .pl do innego rejestratora ma jasno opisaną procedurę. Abonent pobiera od obecnego rejestratora kod authinfo — unikalny ciąg znaków przypisany do domeny — i przekazuje go rejestratorowi, do którego chce się przenieść. Ten inicjuje przejęcie obsługi, a na adres e-mail abonenta trafia link, którego kliknięcie kończy procedurę. Transfer można zainicjować najwcześniej 5 dni od rejestracji domeny albo od poprzedniego transferu.

Warto rozróżnić dwie operacje, które w rozmowach zlewają się w jedno. Transfer to zmiana rejestratora przy tym samym abonencie. Zmiana abonenta, czyli cesja, to przepisanie domeny na inny podmiot i zgodnie z regulaminem NASK dokonuje się jej za pośrednictwem partnera, czyli rejestratora. Jeśli domena jest zarejestrowana na wykonawcę, samo przeniesienie jej do Twojego hostingu niczego nie załatwia — potrzebujesz cesji.

Rejestrator odmawia wydania kodu authinfo? Masz drogę odwoławczą

NASK przewiduje wprost taką sytuację: jeżeli rejestrator odmówi wydania kodu authinfo mimo spełnienia warunków, abonent może złożyć reklamację do NASK. To realna ścieżka, nie teoria — ale skorzysta z niej tylko ten, kto jest abonentem. Osobno opisana jest procedura transferu domen utrzymywanych bezpośrednio przez NASK (viNASK): wymaga papierowego wniosku z podpisami i dokumentów potwierdzających reprezentację, a NASK ma 5 dni roboczych na ich weryfikację.

Hosting, baza danych i poczta — kopia zanim cokolwiek zmienisz

Kolejność ma znaczenie: najpierw pobierasz pełną kopię (pliki plus zrzut bazy danych), potem sprawdzasz, czy da się z niej uruchomić stronę poza produkcją, a dopiero potem zmieniasz hasła i usuwasz cudze konta. Odwrotna kolejność kończy się tak, że odcinasz wykonawcę i dopiero wtedy odkrywasz, że kopia jest niekompletna albo baza nie chce wstać.

Przy okazji sprawdź pocztę. W małych firmach skrzynki firmowe stoją najczęściej na tym samym hostingu, co strona, a rekordy MX ustawia ten, kto ma panel domeny. Migracja strony bez planu na pocztę to najprostszy sposób, żeby na dwa dni stracić korespondencję z klientami — i najczęstsza rzecz, o której zapomina się przy zmianie wykonawcy.

CMS: własne konto administratora i szybki przegląd tego, co siedzi w środku

Poproś o konto administratora założone na Twój firmowy adres e-mail, a nie o hasło do współdzielonego konta „admin". Różnica jest praktyczna: własne konto zostaje po zakończeniu współpracy, a współdzielone hasło krąży po mailach i po odejściu wykonawcy nadal działa. Po zalogowaniu otwórz listę użytkowników i sprawdź, kto jeszcze ma uprawnienia administratora — bywa, że są to konta z czasów jeszcze wcześniejszego wykonawcy.

Drugi krok to inwentaryzacja: jaki motyw, jakie wtyczki, które z nich są płatne i czyją licencją są objęte. Licencja premium kupiona na konto agencji przestaje odnawiać wtyczkę w dniu, w którym kończy się współpraca — a wtyczka bez aktualizacji to za kilka miesięcy dziura bezpieczeństwa.

Jeśli chcesz najpierw zobaczyć ogólny stan techniczny strony, którą przejmujesz, przepuść ją przez bezpłatny audyt — szybkość, SEO i podstawy bezpieczeństwa dostaniesz w kilkadziesiąt sekund, bez logowania się gdziekolwiek.

Search Console i GA4: przekazanie wygląda inaczej, niż większość ludzi zakłada

//Search Console: usunięcie użytkownika to za mało

W Search Console są dwie kategorie właścicieli i to źródło większości nieporozumień. Właściciela zweryfikowanego nie da się po prostu ograniczyć z poziomu panelu — dokumentacja Google mówi wprost, że dopóki token weryfikacyjny użytkownika pozostaje w usłudze, usunięty właściciel może ponownie zweryfikować swoje prawo własności. Żeby faktycznie odciąć dostęp, trzeba usunąć jego token: plik HTML z katalogu głównego, meta-tag ze źródła strony, rekord DNS albo powiązanie z kontem Analytics czy Tag Managera.

//GA4: usługę da się przenieść razem z historią danych

Tu dobra wiadomość: jeśli wykonawca założył usługę GA4 na swoim koncie, nie musisz zaczynać pomiarów od zera. Google pozwala przenieść usługę do innego konta — wymaga to ról administratora i edytora na koncie źródłowym oraz docelowym. Identyfikator (np. G-123ABC) się nie zmienia, więc nie trzeba nic przeklejać w kodzie strony, a dane raportowe zostają przeniesione, a nie skopiowane. Jeśli konto docelowe należy do innego podmiotu prawnego niż źródłowe, Google wymaga podpisania nowej umowy o połączeniu.

Najgorszy wariant to założenie nowej usługi GA4 „bo tak prościej". Tracisz wtedy całą historię porównawczą — a przy przejęciu strony to jedyna rzecz, która pozwoli Ci później stwierdzić, czy zmiana wykonawcy pomogła, czy zaszkodziła.

Prawa autorskie: część, o której nie pisze prawie nikt

Poradniki o przejmowaniu stron kończą się zwykle na hasłach i loginach. Tymczasem w polskim prawie jest warstwa, która potrafi zaboleć znacznie bardziej — i której żaden reset hasła nie naprawi. Trzy przepisy ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych warto znać, zanim podpiszesz cokolwiek z nowym wykonawcą.

Art. 53 mówi, że umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności — czyli podpisów obu stron pod tekstem umowy. Art. 41 ust. 2 dodaje, że umowa obejmuje tylko pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione. A art. 65 zamyka temat: w braku wyraźnego postanowienia o przeniesieniu prawa uważa się, że twórca udzielił licencji.

Praktyczne tłumaczenie tych trzech zdań: jeśli za stronę zapłaciłeś na podstawie maila i faktury, to najprawdopodobniej masz licencję na korzystanie z projektu, a nie własność. W codziennej pracy zwykle nic z tego nie wynika — problem pojawia się dokładnie wtedy, gdy chcesz przekazać kod nowemu wykonawcy, przerobić szatę graficzną albo przenieść projekt na inny silnik. Wtedy okazuje się, że zakres licencji nie został nigdzie spisany.

Mail z ustaleniami nie zastąpi umowy — i to wyjątek na tle innych przepisów

RODO przy umowie powierzenia przetwarzania danych (art. 28 ust. 9) dopuszcza formę pisemną „w tym elektroniczną", więc porozumienie mailowe czy podpis elektroniczny wystarczą. Prawo autorskie jest ostrzejsze: forma dokumentowa nie spełnia wymogu z art. 53, więc samym mailem autorskich praw majątkowych skutecznie przenieść się nie da. Jeśli przejmujesz stronę i przy okazji porządkujesz papiery, to jest moment na dwie umowy naraz: przeniesienie praw (na papierze, z podpisami) i powierzenie przetwarzania danych z nowym wykonawcą oraz hostingiem.

Co zrobić, gdy wykonawca nie odpowiada albo nie chce oddać dostępów

To sytuacja, w której najbardziej opłaca się chłodna kalkulacja: co jest nie do odzyskania, co da się odzyskać formalnie, a co po prostu taniej zbudować od nowa niż odzyskiwać.

SytuacjaCo realnie możesz zrobić
Jesteś abonentem, ale rejestrator nie wydaje kodu authinfoReklamacja do NASK — procedura transferu przewiduje wprost taką ścieżkę
Abonentem domeny jest wykonawca, kontakt jestNegocjujesz zmianę abonenta (cesję) przez rejestratora; do czasu jej dokonania nie inwestuj w rozbudowę strony pod tym adresem
Abonentem jest wykonawca, kontaktu brakPisemne wezwanie na adres z rejestru firm, równolegle plan B: zabezpiecz treści, przygotuj nową domenę i przekierowania
Masz hosting, nie masz panelu CMSPrzez dostęp do bazy danych i plików nowy wykonawca założy konto administratora — to standardowa operacja, nie włamanie
Nie masz nic poza adresem stronyZabezpiecz treści (teksty, zdjęcia, dane firmowe), sprawdź kopie w archiwum internetu i policz, czy odzyskiwanie nie jest droższe od nowej strony

Ostatni wiersz brzmi brutalnie, ale w małych firmach bardzo często jest najtańszy. Strona wizytówkowa sprzed pięciu lat, do której nie ma dostępów, licencji ani dokumentacji, to zwykle kilkanaście godzin czyjejś pracy do odzyskania — za podobne pieniądze da się zbudować nową, szybszą i zgodną z aktualnymi wymogami. Wartość, której naprawdę żal, to nie kod, tylko domena i historia w Google.

Kolejność działań: siedem kroków

  • search

    1. Sprawdź WHOIS i ustal abonenta domeny

    Zanim wyślesz pierwszego maila. To determinuje, czy prowadzisz uporządkowane przekazanie, czy negocjacje.

  • list_alt

    2. Spisz listę aktywów i poproś o nią na piśmie

    Domena, hosting, CMS, konta Google, licencje, usługi zewnętrzne. Poproś wykonawcę o uzupełnienie listy — brak odpowiedzi też jest informacją.

  • backup

    3. Pobierz pełną kopię: pliki plus baza

    I sprawdź, że da się z niej uruchomić stronę poza produkcją. Dopiero od tego momentu masz margines na błąd.

  • swap_horiz

    4. Uporządkuj domenę: cesja, potem ewentualny transfer

    Najpierw abonent na Twoją firmę, potem rejestrator wedle wygody. Zaktualizuj adres e-mail w rejestrze.

  • manage_accounts

    5. Załóż własne konta wszędzie tam, gdzie ich nie masz

    Administrator w CMS, właściciel w Search Console, administrator w GA4, właściciel wizytówki Google.

  • lock_reset

    6. Dopiero teraz odetnij stare dostępy

    Zmień hasła, usuń konta, unieważnij klucze API i tokeny, których właściciela nie da się ustalić. W Search Console usuń też tokeny weryfikacyjne, nie tylko użytkownika.

  • description

    7. Spisz papiery z nowym wykonawcą

    Przeniesienie autorskich praw majątkowych z wymienionymi polami eksploatacji (forma pisemna) i umowa powierzenia przetwarzania danych. Raz, na początku współpracy.

Pierwszy tydzień po przejęciu

Przejęcie nie kończy się w chwili, gdy masz komplet loginów. Przez pierwszy tydzień warto zrobić trzy rzeczy: włączyć automatyczne kopie zapasowe i sprawdzić, że odtworzenie z nich działa; przejrzeć wtyczki i motyw pod kątem aktualizacji oraz wygasłych licencji; oraz zajrzeć do Search Console, czy w okresie przejściowym nie pojawiły się błędy indeksowania. To trzy najczęstsze miejsca, w których „przejęta" strona po cichu psuje się przez kolejne miesiące.

article

Czytaj też

Domena i DNS — co właściciel firmy musi wiedziećarrow_forward
article

Czytaj też

Konserwacja i aktualizacje WordPressa — co, kiedy i po coarrow_forward
article

Czytaj też

Dlaczego nie warto kupować strony na OLXarrow_forward

Podsumowując: przejęcie strony to nie jedna czynność, tylko cztery równoległe wątki — domena, hosting, CMS i konta Google — plus jeden wątek papierowy, o którym pamięta najmniej osób. Kolejność jest zawsze ta sama: najpierw ustal, kto jest abonentem domeny, potem zrób kopię, dopiero na końcu odcinaj stare dostępy. Jeśli przejmujesz stronę po kimś i wolisz, żeby ktoś przeszedł przez tę listę razem z Tobą — tym właśnie jest stała obsługa IT dla firm: uporządkowanie dostępów, kopie zapasowe, aktualizacje i jeden numer telefonu, pod którym ktoś odbiera.

Więcej takich konkretów co tydzień

Porady dla właścicieli firm, nowe wpisy i darmowe mini-audyty stron.

Obserwuj na Facebooku
Marcin Ruszkiewicz
Autor

Marcin Ruszkiewicz

Web developer z ponad 10-letnim doświadczeniem. Tworzę strony WordPress i aplikacje webowe dla firm z Wągrowca i okolic.

Poznaj mnie bliżejarrow_forward

Kontakt

Zacznijmy
rozmawiać.

Bezpłatna konsultacja, wycena w 24h i pełna transparentność od pierwszej rozmowy.

phone
location_on

Adres

Brzozowa 31, 62-100 Wągrowiec